sprawy społeczne technologie transport

Powerbank w samolocie. Dlaczego nie można schować go do walizki?

02.09.2026 | Politechnika Gdańska
Powerbank to dla wielu osób podstawowe wyposażenie w podróży. W samolocie nie można jednak przewozić go w bagażu rejestrowanym, a od 2026 roku obowiązują dodatkowe ograniczenia dotyczące takich urządzeń. Dlaczego niewielka bateria może stanowić problem podczas lotu? Wyjaśnia dr inż. Wojciech Rosiński z Wydziału Elektrotechniki i Automatyki Politechniki Gdańskiej.

Smartfon, słuchawki, tablet czy czytnik książek. Podczas podróży korzystamy z coraz większej liczby urządzeń zasilanych akumulatorami litowo-jonowymi. Razem z nimi do bagażu trafia zwykle także powerbank.

W samolocie nie może on jednak znaleźć się w walizce nadanej do luku bagażowego. Musi pozostać z pasażerem w kabinie.

Od 2026 roku Międzynarodowa Organizacja Lotnictwa Cywilnego (ICAO) dodatkowo zaostrzyła zasady dotyczące powerbanków. Pasażer może przewozić maksymalnie dwa takie urządzenia, nie wolno ich ładować podczas lotu, a korzystanie z nich do ładowania innych urządzeń na pokładzie jest odradzane.

Co może wydarzyć się z baterią?

Większość powerbanków wykorzystuje ogniwa litowo-jonowe. Ich zaletą jest możliwość zgromadzenia dużej ilości energii w niewielkiej i lekkiej konstrukcji. Dzięki temu mały powerbank może kilkukrotnie naładować telefon.

Ta sama cecha sprawia jednak, że awaria ogniwa może przebiegać gwałtownie.

– W normalnych warunkach energia zgromadzona w akumulatorze jest uwalniana w sposób kontrolowany. Problem zaczyna się wtedy, gdy ogniwo zostanie uszkodzone, przegrzane albo dojdzie w nim do zwarcia. Może wówczas rozpocząć się zjawisko nazywane ucieczką termiczną – wyjaśnia dr inż. Wojciech Rosiński.

Ucieczka termiczna, czyli thermal runaway, to proces, w którym wzrost temperatury przyspiesza reakcje zachodzące wewnątrz ogniwa, a te prowadzą do dalszego wydzielania ciepła. W efekcie bateria może zacząć wydzielać gazy i dym, a w skrajnym przypadku dojść może do jej zapłonu.

– Po przekroczeniu pewnej temperatury reakcja zaczyna sama się napędzać. Im cieplejsze jest ogniwo, tym szybciej zachodzą procesy, które powodują dalszy wzrost temperatury. Dlatego tak istotne jest szybkie zauważenie problemu – tłumaczy ekspert PG.

Skoro laptop może lecieć, to dlaczego powerbank jest problemem?

Akumulatory litowo-jonowe znajdują się przecież także w telefonach, tabletach czy laptopach. Różnica polega m.in. na sposobie, w jaki bateria współpracuje z całym urządzeniem i jak jest zabezpieczona.

– Laptop czy smartfon mają rozbudowany system zarządzania energią. W przypadku powerbanków jakość zastosowanych ogniw i elektroniki może być bardzo różna. Dobry powerbank również posiada system BMS, który kontroluje m.in. napięcie, natężenie prądu i temperaturę, ale na rynku znajdują się urządzenia bardzo różnej jakości – mówi dr Rosiński.

Powerbank jest też z punktu widzenia przepisów lotniczych traktowany jako zapasowa bateria, a nie jako część konkretnego urządzenia. Dlatego obowiązują wobec niego bardziej restrykcyjne zasady.

Nie oznacza to, że bateria laptopa czy telefonu nie może ulec awarii. Takie przypadki również się zdarzają. Istotne jest jednak to, że w lotnictwie bierze się pod uwagę nie tylko prawdopodobieństwo awarii, ale także jej możliwe konsekwencje.

Dlaczego powerbank musi zostać w kabinie?

Odpowiedź jest prosta: żeby w razie problemu można było szybko zareagować.

Jeśli powerbank zacznie się nadmiernie nagrzewać, puchnąć albo wydzielać dym w kabinie pasażerskiej, można to niemal natychmiast zauważyć. Urządzenie znajdujące się w zamkniętym luku bagażowym byłoby znacznie trudniej kontrolować.

– Nie chodzi o to, że powerbank sam w sobie jest niebezpieczny. Problemem jest sytuacja awaryjna i to, gdzie do niej dojdzie. Jeśli bateria zacznie się przegrzewać w kabinie, załoga ma do niej dostęp i może od razu podjąć działania. W luku bagażowym byłoby to znacznie trudniejsze – podkreśla naukowiec PG.

To właśnie dlatego przepisy wymagają, aby powerbanki przewozić w bagażu podręcznym.

Na co uważać przed lotem?

Przed podróżą warto sprawdzić stan urządzenia. Nie należy korzystać z powerbanków uszkodzonych, spuchniętych, pękniętych ani takich, które podczas pracy wyraźnie się przegrzewają.

Warto też upewnić się, że na obudowie widoczne są parametry urządzenia i sprawdzić zasady konkretnego przewoźnika, ponieważ linie lotnicze mogą stosować dodatkowe ograniczenia.

Jeżeli podczas lotu powerbank, telefon czy inne urządzenie z akumulatorem zacznie robić się nienaturalnie gorące, puchnąć, syczeć, wydzielać nietypowy zapach albo dym, należy natychmiast poinformować załogę.

– Nie ma powodu bać się baterii litowo-jonowych. Korzystamy z nich codziennie i prawidłowo zaprojektowane urządzenia są bezpieczne. Trzeba jednak pamiętać, że w niewielkiej obudowie zgromadzona jest duża ilość energii. W samolocie chodzi przede wszystkim o to, aby nawet w bardzo rzadkim przypadku awarii można było jak najszybciej ograniczyć jej skutki – podsumowuje dr inż. Wojciech Rosiński.

 

kontakt dla mediów
Biuro prasowe Politechniki Gdańskiej

biuro.prasowe@pg.edu.pl

tel: 58 347 29 99

tel: 664 166 296

informacje o firmie

załączniki

kontakt dla mediów
Biuro prasowe Politechniki Gdańskiej

biuro.prasowe@pg.edu.pl

tel: 58 347 29 99

tel: 664 166 296

informacje o firmie