styl życia zainteresowania/hobby środowisko naturalne/ekologia nauka/edukacja/szkolenia

Zoo ostoją dla zagrożonych gatunków

27.11.2015 | redakcja infoWire.pl

Ogrody zoologiczne to nie tylko miejsca edukacji i rozrywki. Ich głównym zadaniem jest hodowla gatunków zwierząt zagrożonych wyginięciem. Co ciekawe, wiele z nich nie występuje już w naturze. Dzięki działalności zoo możemy je oglądać, a czasem – przywracać na łono przyrody, tak jak w przypadku żubra.

„Ludziom wciąż się wydaje, że dyrektor zoo to osoba, która jeździ po świecie, łapie zwierzęta i pokazuje je w klatkach za pieniądze. Owszem, tak było – w XIX w. Obecnie działalność ogrodów zoologicznych opiera się na czterech filarach, z których najważniejszy to ochrona i hodowla zagrożonych gatunków zwierząt” – mówi serwisowi infoWire.pl dr Andrzej Kruszewicz, dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Warszawie. Pozostałe cele to edukowanie, wspieranie nauki i dopiero na końcu – zapewnianie rekreacji.

Zoo współpracują z ośrodkami akademickimi badającymi psychikę i zwyczaje zwierząt. Opracowują również księgi rodowodowe oraz prowadzą monitoring pozwalający określić wielkość populacji i jej funkcjonowanie w naturze oraz hodowli. Ponadto wydają podręczniki – kompendia wiedzy o różnych gatunkach, zawierające informacje między innymi o żywieniu, fizjologii i rozmnażaniu.

„Prowadzona hodowla wymaga niezwykłej dbałości. Przeziębieni pracownicy nie przychodzą do pracy, by zminimalizować ryzyko zarażenia podopiecznych. Zespół musi być zdrowy i – uwaga! – zgodny, ponieważ zwierzęta są bardzo wrażliwe. Goryle od razu wyczuwają konflikty między ludźmi. Są wówczas niespokojne, staramy się więc unikać wszelkich animozji” – opowiada ekspert.

Wszystko po to, by zapewnić zwierzętom właściwą opiekę, zdobyć o nich jak największą wiedzę i uchronić je przed wyginięciem. „To zadziwiające, jak wiele zwierząt nie występuje już w naturze. Wiele gatunków przetrwało właśnie dzięki zoo. Czasem któryś z nich udaje się przywrócić na łono przyrody. Obecnie pracujemy nad ponownym wprowadzeniem koni Przewalskiego na stepy Mongolii” – informuje rozmówca.

załączniki